Nastąpiły zmiany w stylach graficznych, prosimy o przeładowanie strony CTRL+F5
 
Dzisiaj jest środa, 7 styczeń 2009 r. imieniny Juliana, Lucjana, Walentyny
Dziecko alkoholika widziane okiem specjalisty...
Sytuacja psychologiczna dzieci wychowujących się w rodzinach z problemem alkoholowym



Podstawowym źródłem zagrożeń dla dziecka jest stan chronicznego napięcia i stresu. Trwanie w ciągłej niepewności, nieprzewidywalność wydarzeń, wywołuje u dziecka poczucie braku stabilności, porządku życiowego, a co za tym idzie, brak kontroli nad swoim życiem.

Dziecko w rodzinie alkoholowej uczy się trzech zasad: "nie odczuwaj", "nie ufaj", "nie mów". Nie odczuwaj- bo to, co czujesz za bardzo boli lub jest zbyt przerażające. Nie ufaj - bo wielokrotnie składane obietnice były łamane i niedotrzymywane. Nie ma więc nic pewnego, nic na czym mógłbyś się oprzeć. Nie mów o piciu swojego rodzica, o tym co czujesz i co myślisz na ten temat. Nie mów o tym, co dzieje się w domu i o konsekwencjach wynikających z picia. W ten sposób zanika komunikacja nie tylko wewnątrz rodziny, ale i w relacjach "ze światem zewnętrznym". Tworzy się swoistego rodzaju "tabu", rodzinna tajemnica, której dzieci usilnie strzegą w poczuciu wstydu, lęku i nadziei, że może w końcu będzie lepiej. Wszystko to sprawia, iż dziecko zaczyna przyjmować postawę obronną i zamkniętą wobec otaczającej rzeczywistości.

W reakcji na chorobę alkoholową, członkowie rodziny nieświadomie zaczynają spełniać role, które pozwalają "zneutralizować" skutki zachowania alkoholika i sprawiają, że rodzina może nadal funkcjonować, zachowując pozory normalności. Role te służą więc jako zbiorowy system ochronny, dając poszczególnym członkom rodziny chociaż niewielkie poczucie stabilizacji i bezpieczeństwa, a jednocześnie odciągają uwagę obserwatorów od rzeczywistych problemów i uczuć skrywanych za fasadą.

Dzieci w rodzinie dysfunkcyjnej odgrywają cztery podstawowe role: bohatera rodzinnego, kozła ofiarnego, maskotki i dziecka niewidzialnego. Bohaterem jest zazwyczaj najstarsze dziecko w rodzinie, które przejmuje na siebie obowiązki dorosłych i robi wszystko co może, by naprawić istniejącą sytuację i utrzymać rodzinę w normie. Jest odpowiedzialny, troszczy się o rodzeństwo, zajmuje się całym domem, przestrzega reguł, zawsze kończy zadaną pracę w wyznaczonym terminie. Stara się być perfekcyjny we wszystkim co robi. Bohater żyje w stałym napięciu, wpada w panikę w spontanicznych, nie dających się przewidzieć sytuacjach. Kozioł ofiarny odwraca uwagę od rzeczywistych problemów rodzinnych, stając się wcieleniem rodzinnych frustracji. Wdaje się w bójki, wchodzi w konflikt z prawem, ucieka z domu. W grupie jest najbardziej przeszkadzającym dzieckiem. Kozłom ofiarnym trudno jest funkcjonować w układach społecznych. Zachowując się w sposób nieakceptowany przez innych, ciągle spotykają się z dezaprobatą. Dziecko maskotka odwraca uwagę od rodzinnego problemu skupiając ją na sobie, zgrywając się, przymilając, błaznując. Jego rola polega na tym, by ulżyć rodzinie w ciężkiej sytuacji, rozweselając ją swoim humorem i żartami. Maskotka nie cofnie się przed niczym, byle tylko rozweselić innych. W życiu społecznym maskotki są duszą towarzystwa, ale płacą za to wysoką cenę - nikt nie traktuje ich poważnie. Dziecko niewidzialne pozostaje z boku rodziny, nigdy nie sprawiając najmniejszych kłopotów. Odizolowane od rodziny, żyje we własnym świecie, w poczuciu samotności i krzywdy. Jest to dziecko nie dostrzegane, o którym nikt nie pamięta. Uczestnictwo w pracy zespołowej może sprawiać mu trudność. Na zewnątrz nieśmiałe i pełne rezerwy, dziecko niewidzialne jest niezdolne do stawiania czoła problemom.

Dziecko czasami może podejmować więcej niż jedną rolę i zachować się różnie w zależności od sytuacji, w jakiej się znalazło. Czasami zdarza się, że z chwilą odejścia z domu bohatera rodzinnego (co nie jest częste, bo bohater jest mocno związany z rodziną swoim poczuciem obowiązku opiekowania się innymi) kozioł ofiarny przejmuje jego zadania i sam wchodzi w rolę bohatera. Dotychczasowa czarna owca w rodzinie staje się jej podporą. Potwierdza to fakt, że role są nieświadomą próbą odpowiedzi na sytuację rodzinną, próbą przystosowania się do "chorego" układu rodzinnego i utrzymania go w równowadze.

Role odgrywane przez dzieci są funkcjonalne w rodzinie, tzn. rodzina (jako całość) oczekuje od poszczególnych dzieci właśnie takich zachowań i wzmacnia je. Pozwalają one bowiem przetrwać, ponosząc możliwie najmniejsze straty. Jednak poza rodziną, tracą swoją aktualność. Nie przynoszą już takich korzyści, a wręcz przeciwnie - zaczynają działać na szkodę dzieci. Z każdym kolejnym rokiem, kiedy sytuacja w rodzinie nie zmienia się, a uzależnienie rozwija się, mechanizmy obronne dzieci utrwalają się, doprowadzając do coraz większych niepowodzeń w świecie zewnętrznym. Ostatecznie jako dorośli, cierpią z powodu zachowań, które przestały pełnić już swoją pierwotną funkcję, nastawioną na przetrwanie. Dorośli bohaterowie zatracają się w pracy, gubiąc z pola widzenia własne potrzeby, stają się zależni od "bycia potrzebnym" i oceny innych osób. Kozioł ofiarny staję społecznym wyrzutkiem, odtrącanym przez innych ludzi. Zagubione dziecko staje się odludkiem, stroni od kontaktów z ludźmi i od okazji towarzyskich. Maskotki, dowcipnisia na życzenie, nikt nie traktuje poważnie.

Dziecko doświadcza wielu traumatycznych sytuacji związanych z przemocą, destrukcją ról rodzicielskich, chaosem i awanturami.

Jak wynika z pracy opublikowanej przez Witolda Skrzypczyka1 dzieci doświadczają różnorodnych zdarzeń traumatycznych, takich jak oszukiwanie, niesprawiedliwe traktowanie, porzucenie czy nadmierny krytycyzm rodziców. Najczęściej wymieniane są jednak doświadczenia związane z przemocą.

* dwoje na troje opisywanych przez Skrzypczyka dzieci z rodzin alkoholików było świadkami przemocy,
* ponad połowa doświadczała bezpośrednio przemocy zarówno fizycznej, jak i emocjonalnej czy intelektualnej.
* co szósta dziewczynka opisywała doświadczenia związane z nadużyciem seksualnym.

Jeżeli chodzi o stany emocjonalne, dzieci najczęściej wymieniały:

* wstyd za rodzica (40%),
* poczucie winy (23%),
* strach przed rodzicem (41%),
* osamotnienie (57%),
* złość lub nienawiść do rodzica (80%).

U dzieci wychowywanych w rodzinach alkoholowych występuje stałe poczucie niższej wartości oraz obniżone poczucie szacunku do samego siebie. Wyraża się to w samokrytyce, deprecjonowaniu własnych osiągnięć oraz działaniach autodestrukcyjnych. Większość dzieci ma problemy związane z poczuciem tożsamości.

Życie w chronicznym stresie, któremu towarzyszy poczucie bezsilności, upośledza funkcjonowanie systemu immunologicznego i powoduje choroby somatyczne. Dzieci alkoholików w porównaniu z dziećmi ze zdrowych rodzin mają więcej problemów zdrowotnych z powodu obniżenia odporności biologicznej. Częściej cierpią z powodu bólu głowy, bezsenności, osłabienia, nudności, nerwobólów zębów czy problemów związanych z odżywianiem (bulimia lub anoreksja). W tej grupie często możemy zaobserwować nadużywanie alkoholu, narkotyków i innych środków zmieniających świadomość.

Na podstawie opisywanych powyżej badań można stwierdzić, iż najczęściej sprawcą zdarzeń traumatycznych jest rodzic uzależniony. Jednak w co 5 przypadku sprawcą był drugi rodzic. Wskazuje to na niezwykle trudną sytuację dziecka, które nie może liczyć na zrozumienie i wsparcie żadnego rodzica. Pomoc musi więc przyjść z zewnątrz.

autor J.Mellibruda

...Przez lata można nic nie widzieć, a potem w jednej sekundzie zobaczyć wszystko. Oby ta sekunda nie pojawiła się u schyłku życia....
mój początek...
refleksje związane z terapia.

W listopadzie minie rok jak jestem na terapii DDA
Ostatnio przypominałyśmy sobie z moją terapeutką jak to było kiedy przyszłam do niej po raz pierwszy...
Powiedziała ze pamieta mój lęk niepokój nawet moja postawa wskazywała na to że czuję sie zagrożona.
Wcześniej nie zwracałam uwagi na takie szczególy to dzięki mojej terapeutce zoriętowałam się że byłam skulona jak bezbronne dziecko które boi sie..... czego wtedy sie bałam: PRAWDY
Bałam się odezwać mówić o swoich odczuciach bałam sie płakać.Zawsze wydawało mi się że jestem twarda że sobie poradze i że moge liczyć tylko na siebie i na rodzeństwo.
Nigdy dla nikogo nie chciałam i nie chce być ciężąrem tylko że wtedy czułam że jestem dla wszystkich PROBLEMEM!
Czasami gdy mam wrażenie że terapia mi nie pomaga tak szybko jakbym tego chciała moja terapeutka uświadami mi ile już zrobiłam..
Dziś nie zabijam już swojej spontaniczności... pozwalam sobie na przeżywanie danych sytuacji tak jak ja tego potrzebuję..dzięki temu zaczynam powolutku czuć że zyje że mam prawo żyć tak jak ja tego chce przeciez to MOJE ŻYCIE...

c.d.n...
pierwsze kroki...

Mam na imie Ewelina (wiosenka).Jestem DDA
Wszystko zaczęło sie prawie rok temu...
Nigdy nie przypuszczałabym ,że wszystko tak się potoczy.

Na Paltalku pewnego wieczora poznałam maq23
i tak zaczela sie moja droga ku zdrowieniu...
Po rozmowie z Kamilem spotkaliśmy sie w realu na pierwszym mitingu
nigdy nie zapomne tego spotkania mojego strachu obaw i spotkania
sie twarza w twarza z problemem...
Gdyby nie Kamil naprawdę nie dałabym rady... ale jego pomocna dłoń
dodawała mi otuchy...
Po krótkim czasie od tamtego spotkania zaczęłam zastanawiać sie nad
terapią indywidualną i znalazłam ją.

Wsparciem w moim zdrowieniu jest także Forum poznałam tam wielu
wspaniałych ludzi ktorzy caly czas pokazują mi ,że nie warto się
poddawać ,dzieki nim wiem ze to wszystko
ma sens ,chociaż czasami wydaje się bezsensu.
Dzięki Kamilowi poznałam piotrusia_1 - piotruś pomógł mi rozwiązać
kilka spraw związanych z moim dda które wydawały sie niemożliwe do
rozwiązania.We wrześniu pojechałam na Zlot Przyjaciól Serwisu. To
niesamowite doświadczenie nareszcie poznałam tak wspaniałych
Przyjaciół w realnym świecie!

Lucynka i rybak_1 byli dla mnie ogromnym wsparciem to w ich
ramionach mogłam sie wypłakac i nikt nie krytykował mnie za to-
dzięki temu dziś jest mi naprawdę lżej.
Na Zlocie poznałam też Zdzicha 11 ogromnie cieszę się z tego
powodu. wczesniej duzo z sobą "rozmawialiśmy" i nareszcie nadszedł
dzień w którym mogliśmy
się przytulić do siebie bez pomocy obrazeczków tylko tak naprawde:)
Wcześniej nie wierzyłam, że w internecie można znaleźć jakąkolwiek
pomoc.. dziś wiem ,że mozna spotkac Przyjaciół!
Właśnie gdyby nie internet nie szłabym dziś tą drogą którą ide...
drogą zdrowienia.
Wiem ,że jeszcze mam wiele do zrobienia ale żyję w poczuciu ,że nie
jestem żadnym wyjatkiem ,że nie jestem sama.To dodaje mi sił

Dziękuje Wszystkim których spotkałam na swojej drodze bez Was nie
dałabym rady...
Szukaj
ARTYKUŁ

Dobre Dzieci Alkoholików
Renata Mazurowska

"Inteligentni, pomocni, wierni, uważni takie cechy mają dorośli wychowani w rodzinach alkoholików. Szkoda, że tak mało się o tym mówi.

Dorosłe Dzieci Alkoholików. Mają po 20, 30, 40 i więcej lat. Ambitni, odnoszą sukcesy w pracy. Skończyli studia albo zdali maturę. Na terapię przychodzą, bo mają kłopoty emocjonalne, problemy w bliskich związkach, są na skraju rozwodu.

Często trafiają na warsztaty z objawami nerwicy, lękami, depresją, bólami żołądka i głowy niemającymi żadnego uzasadnienia medycznego. Są przeświadczeni o swojej inności. Lubię z nimi pracować. Są nietuzinkowi, inteligentni, nastawieni na rozwój przyznaje Bogusław Włodawiec, psycholog i terapeuta pracujący z Dorosłymi Dziećmi Alkoholików (DDA). To doskonali słuchacze, przyjaciele, rodzice, pracownicy.

Często nie znają tej najważniejszej prawdy o sobie. Nie zdają sobie sprawy, że są dobrymi, odpowiedzialnymi ludźmi, oddanymi kolegami i świetnymi opiekunami. Co więcej, lekarze, psychologowie, a także sami DDA, skupiają się na negatywnych emocjach i cechach osobowości oraz próbach uporania się z nimi. Nie potrafią sobie uświadomić, że ich potencjałem są znacznie większe niż u przeciętnego człowieka zasoby empatii, wrażliwości, miłości.

Monika Żywek, studentka pedagogiki na Uniwersytecie Warszawskim, zainteresowała się pozytywnymi aspektami bycia DDA. Napisała w tym roku pracę magisterską Druga strona medalu. Korzyści bycia DDA

Będzie jej broniła w tym roku. Przekopując biblioteki w poszukiwaniu literatury o pozytywnych stronach przeżyć wyniesionych z rodziny z problemem alkoholowym, uświadomiła sobie, jak niewiele się o tym mówi.

Okazało się, że w literaturze są całe litanie negatywnych konsekwencji wychowywania się w takim domu twierdzi. Natknęłam się tylko na kilka polskich artykułów na temat potencjalnie dobrych stron bycia DDA.

Znalazła je w wynikach badań jednego z bardziej znanych autorów amerykańskich Roberta Ackermana. Na potrzeby swojej pracy tłumaczyła jego książkę o dorosłych córkach alkoholików pt. Perfect daughters

Dorastanie w rodzinie z problemem alkoholowym to ogromny dramat, podobnie jak na przykład bycie osobą niepełnosprawną. Ale też od samych DDA zależy, co z tym bagażem zrobią. Cierpienie może uszlachetniać, jeśli się je przepracuje, wyciągnie z tego właściwe wnioski, wybaczy uważa Włodawiec. Doświadczenia wyniesione z rodziny alkoholowej są nauką o świecie i ludziach. Ale może też ta przeszłość powodować tylko dalsze cierpienie.

DDA mają wiele cech wspólnych: poczucie izolacji, zakłopotanie, nieustanne ustępowanie innym, pragnienie zadowolenia wszystkich, nawet swoim kosztem. Ludzie z rodzin alkoholików zgadują, co jest normalne, mają trudności z przeprowadzeniem swoich zamiarów do końca, często nie potrafią się bawić i przeżywać radości. Niezwykle serio traktują siebie i świat wokoło. Bezustannie poszukują potwierdzenia i uznania. Boją się porzucenia i straty. Są nadmiernie odpowiedzialni za innych i za siebie, kontrolują otoczenie. Nie ma dla nich nic gorszego niż nieprzewidywalność."